Na przełomie 20/21 wieku programowanie perkusji do utworów z gatunków muzyki wykorzystujących akustyczną perkusję było całkiem sensowną alternatywą dla nagrywania bębnów w regularnym studio nagraniowym. Pojawiły się wtedy biblioteki sampli perkusyjnych zawierające kilka ujęć mikrofonowych dla każdego uderzenia, co pozwalało na bardziej elastyczne/realistyczne miksowanie partii stworzonych z ich użyciem, w porównaniu do partii perkusyjnych zaprogramowanych z użyciem sampli dźwiękowych zmiksowanych „na gotowo”.
Jakość/użyteczność takiej biblioteki samplowej zależała od trzech czynników:
- Ilości ujęć mikrofonowych dla każdego elementu perkusji.
- Ilości tzw. warstw dynamiki, tj. od tego ile poziomów głośności oddzielnych uderzeń nagrano dla każdego elementu zestawu perkusyjnego.
- Ilości nagranych wersji uderzenia w danej dynamice, co było niezbędne dla realistycznego brzmienia fragmentów partii perkusji składających się z następujących bezpośrednio po sobie uderzeń o tej samej głośności, w ten sam bęben/czynel (brak tzw. efektu „karabinu maszynowego”).
Tematu nie rozwijam dalej, choć można napisać o tym książkę. Zwłaszcza, że programowanie perkusji bynajmniej nie dotyczy wyłącznie bębnów akustycznych i do dziś obejmuje całkiem spory obszar w dziedzinie produkcji muzycznej.
Moje programowanie perkusji

Programowaniem partii perkusji zająłem się właściwie wraz z rozpoczęciem użytkowania DAW – w moim przypadku był to Cubase SX (ok. 2002 r).
W tamtym czasie na rynku był m.in. dostępny od 1999 r „Drumkit From Hell” szwedzkiego developera Toontrack – zestaw wielowarstwowych sampli akustycznej perkusji, pozwalający na programowanie dość realistycznie brzmiących partii rock-metalowych bębnów, o ile sobie przypominam, już z jakąś możliwością niezależnego miksowania ujęć bliskich, overheadów i room. Co do tego ostatniego szczegółu nie jestem jednak już do końca pewien w tym momencie.
Pierwotna wersja Drumkit From Hell z pewnością nie oferowała natomiast własnego playera – zawierała presety do użycia w ówczesnych samplerach innych producentów: LM4, NI Battery, EXS24, GigaSampler, oraz Halion.
Warto wspomnieć, że w tamtym okresie osobiście zrealizowałem również pomysł stworzenia zestawu własnych sampli perkusyjnych – mieszkając wtedy we Wrocławiu, dzięki uprzejmości Bartka Straburzyńskiego i Roberta Szydło nagrałem obszerny zestaw sampli swojego Ludwiga (80′ Chrome over wood – 24″, 14″, 18″, 14×6’5 Supra super sensitive).
Opracowałem te sample w formie wielowarstwowej, z możliwością niezależnego miksowania ujęć bliskich, overhead i room dla formatów m.in. Steinberg Halion i NI Kontakt. W tamtym czasie oferowałem ten instrument pod nazwą Vintage Drumset na swojej stronie www.
W roku 2003 Toontrack opublikował nowe wcielenie Drumkit From Hell: DFH Superior Drummer (DFHS) – był to niezależny instrument wirtualny oferujący, nazwijmy to, surowe sample bębnów akustycznych, oraz perkusjonaliów. Na tamten czas DFHS nie miał konkurencji, biorąc pod uwagę możliwość stworzenia z jego użyciem wiarygodnie brzmiących, wielośladowych partii bębnów, z przesłuchami włącznie.
DFHS stał się wtedy moim głównym narzędziem do tworzenia programowanych partii akustycznej perkusji.
Toontrack Competition 2005 – konkurs programowania
W 2005 roku zgłosiłem swój udział w konkursie ogłoszonym przez Toontrack.
Zadaniem było dostarczenie utworu w którym wykorzystano zaprogramowaną w DFHS partię perkusji. Stworzyłem więc w midi prosty groove w 5/4, dodałem jakiś riff i oczywiście solo bębnów.
W aranżacji wykorzystałem również większość perkusjonaliów z zestawu. Gitarę nagrał mi kolega – znakomity Piotr „Wino” Winnicki, bas zrobiłem z sampli (biblioteka EW Hardcore Bass), zmiksowałem całość w Cubase SX 2, wysłałem zgłoszenie i zapomniałem.
Po jakimś czasie, któregoś wieczora przypomniałem sobie o tym konkursie, sprawdziłem www Tontracka i tam miła niespodzianka – mój kawałek zwyciężył w kategorii „programowanie Superior Drummer”.
Oryginalnego miksu zgłoszonego na konkurs w 2005, zmasterowanego jednakże przeze mnie w 2024 r można posłuchać poniżej:
Programowanie perkusji – podsumowanie
Jak pisałem wyżej, we wczesnych latach 2000, o ile istniał już home-recording, to poważne nagrywanie akustycznych bębnów zachodziło raczej w studiach nagraniowych. Jednakże, takie wirtualne instrumenty jak DFH Superior, właściwie użyte pozwalały w dość sporym zakresie na poradzenie sobie bez angażowania studia.
W tych latach zaprogramowałem wiele partii perkusyjnych dla różnych producentów muzycznych w Polsce, oraz nawet więcej dla muzyków z USA. Jeden raz zgłosił się też wtedy do mnie producent z Chin (przypomniałem sobie o tym przy okazji niedawnego przeglądania starych, nieużywanych już dysków hdd).
Programowane przeze mnie bębny można usłyszeć m.in. w części utworów na dwóch płytach solowych Beaty Kozidrak.
Pracowałem również m.in. przy albumie Emilii Majcherczyk zatytułowanym „Emi” – aktualnie śladów po nim nie ma wiele (cały album miksowany przez Rafała Paczkowskiego, który miksował później również m.in. nagrodzoną Oskarem muzykę oryginalną Jana A.P. Kaczmarka do filmu Finding Neverland), ale zachował się teledysk do jednego z utworów – Tylko Ciebie chcę: