Perkusista sesyjny

Perkusja w studio nagraniowymGrając na perkusji wiele już lat, regularnie zdarzało mi się pełnić rolę perkusisty sesyjnego.
Co do gatunków w jakich czuję się najlepiej jako bębniarz sesyjny – generalnie jest to szeroko pojęty Rock, z mocnymi korzeniami w Bluesie. Wychowałem się na muzyce takiej jak Led Zeppelin, Black Sabbath itp. ale jednocześnie pierwszą i najsilniejszą fascynację muzyczną wywołała we mnie gra na perkusji Czesława Bartkowskiego na albumie Niemena „Człowiek Jam Niewdzięczny”. Jazzowy, w sumie, perkusista grał rockowe utwory. Grał wspaniale. Wspominam o tym dlatego, że moje własne podejście do muzyki mniej więcej tak się ukształtowało – jestem improwizującym rockmanem, nie stroniącym od Bluesa, Reggae, Funk, Progressive.

W roli perkusisty sesyjnego sprawdzam się w utworach od Popu do ostrego Rocka – lubię mocny groove i nieparzyste metra. Tworzę też rytmy oparte na melodii tomów. Gram ciche ballady, grywam rockowe rytmy miotełkami.

Nie zawsze pracuję „od ręki” – czasem potrzebuję blisko zaprzyjaźnić się z utworem, nagrywam pierwsze pomysły, słucham następnego dnia, wracam do studia, przestrajam tomy, zmieniam werbel i nagrywam następną (finalną?) wersję. Niejednokrotnie też pierwszy pomysł okazuje się OK i zostaje.

Jakiś czas temu zdarzyło mi się jednakże pracować ok. 2 tygodni nad partią perkusji do utworu. Oczywiście nie było presji czasowej. To był po prostu rodzaj sytuacji, kiedy w głowie słyszę od razu jak to powinno grać, ale rezultaty są hm.. w mojej ocenie dalekie od tego co mam w głowie. Chodzi o klimat, nie o zapis nutowy. Zapis nutowy można wrzucić do komputerowego środowiska i wygenerować akompaniament perkusyjny z najlepszych sampli na świecie, ale to zupełnie co innego i nie o tym teraz piszę. Proste rzeczy niekoniecznie przychodzą łatwo – BTW to jest pieśń o której mowa. →

Każda piosenka jest inna.. Klasycznym przykładem utworu nagranego w zasadzie „od ręki” i jednocześnie będącego owocem typowej pracy jako perkusista sesyjny może być poniższa piosenka. Nagranie miało miejsce na długo przed tym, jak zasiliłem skład zespołu akompaniującego Anny Marii Jopek. →