postheadericon Idea

Kiedy sprawdzi się programowana perkusja

Odpowiedź jest dość prosta – sprawdzi się wtedy, kiedy stworzona w ten sposób partia perkusyjna spełni swoje zadanie w danym utworze muzycznym.

Oczywiste jest, przynajmniej w teorii, że instrument akustyczny w rękach wytrawnego muzyka, nagrany w dobrym studio nie da się w pełni zastąpić żadną protezą. Co jednak, gdy nie można spełnić wszystkich wyżej wymienionych warunków? Wtedy bywamy zmuszeni do kompromisów, co naturalnie nie jest czy nie musi być niczym specjalnie uciążliwym, bo do tego że wszystkiego mieć nie można jesteśmy przyzwyczajeni na co dzień. Sztuką największą oczywiście jest dokonywanie właściwych wyborów, aby kompromisy nie powodowały znaczącego upośledzenia efektu finalnego naszej pracy.

W przypadku nagrań akustycznych ogromne znaczenie ma jakość zarówno pomieszczenia w którym dokonywane jest nagranie, jak i sprzętu rejestrującego oraz doświadczenie ludzi którzy ten sprzęt obsługują. Koszt wynajęcia studia nagraniowego w którym te trzy czynniki występują jest zawsze niebagatelny z prozaicznego powodu, że „dobre rzeczy nie są tanie a tanie rzeczy nie są dobre.”

Perkusja akustyczna jest spośród typowych instrumentów wykorzystywanych w muzyce rozrywkowej stosunkowo najbardziej podatna na samplowanie. Mam tu na myśli – w porównaniu chociażby z popularnymi instrumentami strunowymi – stosunkowo niewielką ilość rodzajów artykulacji niezbędnych do jako-takiego za-imitowania tzw. żywej partii. Dostępne aktualnie na rynku profesjonalnym biblioteki sampli całkiem nieźle i coraz lepiej radzą sobie z symulowaniem coraz bardziej finezyjnych sposobów gry na bębnach. Obecnie, dobrej klasy zestaw E-drums w połączeniu z najnowszymi bibliotekami stanowi alternatywę nie do pominięcia zarówno w warunkach koncertowych, w studio profesjonalnym, czy wreszcie w studio domowym.
Możliwości komputerów rosną aktualnie w tak szybkim tempie, że właściwie został już kompletnie zrewolucjonizowany proces nie tylko samego rejestrowania dźwięku, ale również komponowania, aranżowania i całej pracy produkcyjnej i post-produkcyjnej, w kontekście już nawet nie Pink Floyd, ale i ś.p. Michaela Jacksona, przy czym cały czas mam na myśli wyłącznie technikę, która choć potężnie, to jednak tylko wspomaga proces napędzany czynnikiem zupełnie niemierzalnym ani w voltach ani w dolarach.

Wracając do samplowanych bębnów – mimo kolosalnego postępu jaki miał miejsce w ciągu ostatnich ~10 lat, do tej pory zdarza mi się rozmawiać z osobami dość sceptycznie ustosunkowanymi do celowości używania ich w muzyce rozrywkowej, ale jednocześnie mogę się pochwalić kilkoma osobistymi sukcesami polegającymi właśnie na spowodowaniu diametralnej zmiany podejścia do tej kwestii kilku zdeklarowanych ortodoksów.
Kończąc opowieść, chcę zaznaczyć że jestem absolutnie akustycznym perkusistą, którego byłoby bardzo trudno namówić do zagrania koncertu na w pełni zelektryfikowanym zestawie perkusyjnym. Jednocześnie, wiele już lat temu zainteresowało mnie programowanie właśnie w kierunku imitowania żywej ekspresji i brzmienia, a narzędzia które udostępnia rynek zaskakują coraz większymi możliwościami i elastycznością. Zwyczajnie, minusy tych zabawek nie są już w stanie zagrozić ich plusom.